to bardzo wykańczające ocierać się o śmierć dwa razy zaledwie w przeciągu dwóch dni. sam fakt oraz to, że z każdej z tych opresji wyszłam praktycznie bez szwanku jest też co najmniej dziwne. jakby Bóg wkraczał w te sytuacje w ostatnim momencie i z każdej z nich mnie wyciągał. chyba powinnam dzięki tym przeżyciom trochę zmądrzeć; zamiast tego do głowy przychodzi mi coraz więcej myśli, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że życie, tak kruche i delikatne trzeba wykorzystać maksymalnie mocno. w końcu duch człowieka jest stworzony do nowych doświadczeń i to dopiero z nimi możemy poczuć, że naprawdę żyjemy, a nie egzystujemy.
chodzi mi teraz po głowie nocna kąpiel w morzu..
chodzi mi teraz po głowie nocna kąpiel w morzu..
